Początkowo nic nie zapowiadało naszego ostatecznego zwycięstwa. Zadecydowała historyczna 43 minuta i zagranie, które można bez przesady cytować w podręcznikach futbolu na całym świecie jako klasyczny przykład właściwie przeprowadzonej, a co najważniejsze - w pełni skutecznej akcji. Proszę mnie nie posądzać o brak skromności, nie była to moja wyłącznie zasługa. Piłkę otrzymał Brychczy długim, prosto-
padłym podaniem z pomocy. Poszedł jak burza do przodu środkiem boiska, po czym, kiedy brali go już w kleszcze radzieccy obrońcy, kapitalnie przerzucił piłkę do Kempnego. Ten posunął się jeszcze kilka metrów w kierunku bramki, nie tracąc przy tym z pola widzenia sytuacji na boisku. Dostrzegł mnie wychodzącego na dogodną pozycję i podał piłkę dokładnie. Posłałem ją mniej więcej z ośmiu metrów płasko, lekko w lewy róg, zmyliwszy wpierw zwodem ciała Jaszina. Co się potem działo, nie sposób opisać, entuzjazm publiczności omal nie rozsadził wielkiego stadionu. | |
|