Na co stać w tak silnej stawce Krzyszkowiaka? Nawet on sam jest pełen wątpliwości i czarnych myśli. Przecież ostatni raz biegał ten dystans na Olimpiadzie w Melbourne, przed dwoma blisko laty.
Godzina 18.05. Z pistoletu szwedzkiego startera Elmsaetera pada strzał. Początkowo tempo dyktuje Stanisław Ożóg, który 21 lipca 1954 roku .wykreślił z listy rekordów Polski wynik Janusza Kusocińskiego, nagrodzony 22 lata wcześniej złotym medalem olimpijskim... Ożoga wkrótce zmienia Żuków. Tak tasują się przez półtora kilometra. Nagle do przodu wyskakuje Eldon. Londyński „bobby" rwie jak opętany, nie zwracając na nikogo uwagi. Na czwartym kilometrze ma 30 metrów przewagi. To już zaczyna być niepokojące. Ale do mety jeszcze daleko...
Szósty kilometr i Anglik jakby osłabł. Zaczyna wyraźnie zwalniać. W tym momencie Krzyszkowiaka łapie kolka. Gdy się ma do przebiegnięcia 25 okrążeń, nikt się przed nią nie uchroni. Ale żeby akurat teraz, kiedy ucieczka lidera została właściwie zlikwidowana? Nasz biegacz stara się ukryć swą słabość przed czyhającymi tylko na to rywalami, biegnie nadal jak gdyby nigdy nic, spokojnie, swoim pięknym, stylowym, eleganckim krokiem. | |
|