Mistrzostwa Europy
Mistrzostwa Europy w Pradze miały być rehabilitacją za olimpijskie niepowodzenia. A Pietrzykowski był, oczywiście w rachubach działaczy Polskiego Związku Bokserskiego, jednym z zawodników, którzy mieli przywrócić naszemu pięś-ciarstwu pełny blask. Toteż zaskoczenie było zupełne, gdy. bielszczanin nagle się „zbuntował" i postawił sprawę twardo: - Do Pragi pojadę, ale koniec ze zgrupowaniami! Przygotowywać się będę na miejscu, w klubie... Czyżby miało to być swoiste votum nieufności dla metod szkoleniowych? „Byłem po prostu z natury trochę samotnikiem - wyjaśniał potem swoją decyzję - nigdy nie szukałem taniego rozgłosu. Lubiłem pracować i trenować w ciszy i spokoju, nie popędzany niczyimi nakazami, bowiem sam potrafiłem już wtedy intensyfikować tempo ćwiczeń, znając do-r brze wydolność własnego organizmu." Był indywidualistą w pełnym tego słowa znaczeniu, co nie znaczy jednak wcale, że nie podporządkowywał się narzuconym rygorom. Jeśli decydował się na solidny trening, czynił to z niesłychaną skrupulatnością, narzucając sobie spartański tryb życia. Ale nie zaniedbywał przy tym żadnej okazji, by wyskoczyć do Bielska, odetchnąć'w gronie rodzinnym. Bowiem dom cenił sobie nade wszystko.
| |